prof. dr hab. Jan Żaryn: „Dzieje Kościoła Katolickiego w Polsce” – fragment

Rok Milenijny . Uroczystości kościelne

Program Wielkiej Nowenny miał przygotować społeczeństwo katolickie do obchodów Roku Milenijnego (1966 r.). Kościół rozpoczął je oficjalnie 9 kwietnia, faktycznie zaś w dniach 13-14 kwietnia, w Gnieźnie. Zakończył zaś w lipcu następnego roku. We wszystkich stolicach diecezji odbywały się uroczystości, którym przewodniczył prymas; towarzyszyła mu kopia Obrazu Madonny (Obraz Nawiedzenia MB Częstochowskiej) przewożona z miejsca na miejsce specjalnym samochodem marki Żuk. Wierni towarzyszyli obrazowi do rogatek miasta, a często byli obecni także na trasie przejazdu. Przy drogach łączących stolice diecezji ustawiały się tłumy, dekorowano ulice i domy, oddając cześć Matce Najświętszej. Program i kolejność nawiedzeń został ustalony przez: konferencję EP i jego Sekretariat, Komisję Maryjną oraz Instytut Prymasowski Ślubów Narodu, a także przez powołany decyzją prymasa Ogólnopolski Komitet Tysiąclecia, któremu przewodniczył prof. Józef Kostrzewski. Od dłuższego czasu trwały rozmowy między przedstawicielami Episkopatu, Watykanu i władz państwowych na temat możliwości przyjazdu papieża do Polski. Strona kościelna była gotowa: papież przygotował dary dla Jasnej Góry (Złotą Różę) i dla wiernych (m.in. złoty medalion z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej). Jednakże władze odmówiły zgody na przyjazd głowy państwa watykańskiego. Nieobecnego papieża zastąpił prymas, wyniesiony przez Pawła VI na czas obchodów Milenium do godności legata papieskiego. „W żadnym dzienniku, ani tygodniku nawet katolickim nie dopuszczono określenia roli, jaką spełniał ks. Kardynał Wyszyński. Zakazanym okazało się wyrażenie – legat papieski” – pisał rozżalony kronikarz jasnogórski pod datą 3 maja. Centralne uroczystości miały miejsce 3 V 1966 r. na Jasnej Górze. Mimo ostrych restrykcji ze strony władz państwowych, już 1 maja do Częstochowy zaczęli napływać wierni spoza najbliższych dekanatów. Nad ranem 3 maja: „Plac przed Szczytem już na godzinkach, zapełniło kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt tysięcy” – notował zakonnik. Cudowny obraz został ubrany „w odnowioną sukienkę”. Po mszy św. w bazylice rozpoczęła się uroczysta procesja. Obraz niesiony był kolejno przez przedstawicieli 14 grup: „To jest wielka sztafeta miłości. Niesiona przez Profesorów Uniwersytetów – «Matka Profesorska». Pochyleni latami, zmarszczeni pracą trzymają Cudowny Obraz, a po kilkunastu metrach przekazują spadkobiercom Kordeckiego […], a później «Matka Pisarka» z pisarzami, z lekarzami i w dłoniach więźniów obozów koncentracyjnych”. W końcu „Obraz niesie Prymas Polski, Maryjna Komisja Episkopatu i Instytut Prymasowski”. Po powitaniach na szczycie nadszedł moment najważniejszy: „Prymas nakłada nowe Korony Millenijne… trzask aparatów i szmer kamer. […] Suma pontyfikalna z całym splendorem i udziałem ludu. Celebruje ks. Arcybiskup Wojtyła. Przy elektronowych organach Pan Profesor [Feliks] Rączkowski. […] Przy mikrofonie Legat papieski. Wszyscy zdobywają się na maksimum uwagi. Kazanie księdza Prymasa płynie w miasto i do serc. Liczy się tylko Maryja i My… Rozbrzmiewa hejnał i Akt Oddania Polski w Macierzyńską niewolę Maryi, Matki Kościoła, za wolność Kościoła Chrystusowego – szczytowy Akt Tysiąclecia składa Prymas Polski. Lud cały powtarza”. Po pięciu godzinach uroczystości zmierzały ku zakończeniu: „Obraz Matki Bożej wraca do Cudownej Kaplicy na ramionach młodych ludzi II Tysiąclecia. Niosą: alumni seminariów, młodzież akademicka i młodzież szkolna. W uroczystościach pod szczytem brało udział co najmniej 200 tys. wiernych. Corocznie oo. paulini przypominali wiernym o dokonanym przez naród oddaniu się w niewolę Matce Boskiej.

Kolejne etapy obchodów prowadziły m.in. do Krakowa, na ziemię sandomierską (1.3 VII 1966 r.) i na Śląsk, gdzie w Piekarach Śląskich- w tradycyjnym miejscu pielgrzymki nie tylko męskiej – zgromadziło się blisko 400 tys. osób. W dniach od 9 do 16 X 1966 r. uroczystości milenijne przeniosły się do Wrocławia i Trzebnicy. Zakończenie cyklu nabożeństw, wyraźnie odnoszących się do idei polskości ziem dolnośląskich oraz gojenia ran powstałych w wyniku II wojny światowej (m.in. poprzez odwołania do postaci św. Jadwigi Śląskiej), nastąpiło 17 października uroczystą konferencją plenarną EP. Uroczystości milenijne wraz z Cudownym Obrazem (Obraz Nawiedzenia MB Częstochowskiej) przeniosły się ponownie w centralne i północne regiony kraju, m.in. do Gorzowa, Szczecina i Białegostoku. Uczestniczył w nich prymas Polski, wspierany – najczęściej – przez abpa Wojtyłę i lokalnych rządców diecezji: „20 XI 1966, niedziela. Dziś ostatnia niedziela po Zielonych Świątkach i ostatnia dwudziesta czwarta diecezjalna uroczystość milenijna. Modlimy się w Białymstoku do Tej «co Jasnej broni Częstochowy i w Ostrej Świeci Bramie» z- notował prymas.

Celem programu Wielkiej Nowenny, poza jego aspektem ściśle teologicznym związanym z „oddaniem się dobrowolnym narodu w niewolę Maryi i duszpasterskim – misyjnym, było duchowe i historyczne przygotowanie wiernych do obchodów 1000-lecia chrztu Polski (966 r.). Bez wątpienia, cel ten obejmował nie tylko formacyjne pogłębienie religijności Polaków, ale także ugruntowanie, niszczonego przez oficjalną ideologię, poczucia tożsamości narodowej oraz przeciwstawienie się propagandzie państwowej, nakłaniającej – szczególnie młodzież – do życia bez Boga. Prymas występował w roli interrexa, wzmocniony pełnomocnictwami papieskimi i przeświadczeniem, iż w konfrontacji z 1000-letnią historią Polski obecność komunizmu w Polsce będzie epizodem w dziejach narodu, a interregnum nie potrwa wiecznie: „Wielka Nowenna była więc katechezą, ilustrowaną historią narodową, co znowu napotykało na chłonny popyt, jako że historia narodowa nauczana była w placówkach państwowych w wymiarze szczątkowym, a nadto bez szacunku dla prawdy historycznej” – pisał historyk, a jednocześnie czynny świadek epoki. Obchody milenijne to także stała obecność hierarchów i duchowieństwa katolickiego wśród wiernych. Biskupi, a szczególnie prymas Wyszyński otrzymali niezliczone dowody oddania, z których bodaj najsympatyczniejsze były oklaski po każdej wypowiedzi odnoszącej się do relacji państwo-Kościół, dotyczącej reakcji hierarchów na stosowane szykany (np. ujawnienie faktu, że młodzież akademicka i szkolna była zatrzymywana w internatach i w szkołach na czas mszy św.) i zakłócenia w uroczystościach: „W czasie mojego kazania wóz pogotowia z syreną wdziera się w tłum. Słychać protesty ludzi stojących tak zwartą ciżbą, że nikt ruszyć się nie może ani centymetr. Ale wóz prze i syrena hałasuje. Zwracam się do ludzi, «by Bratu, który ma spełnić jakiś obowiązek, dać drogę». Ludzie przyjęli to wesołością i oklaskami. Dalej już nie było zakłóceń” – notował prymas wrażenia z mszy św. trzebnickiej.

Walkę państwa z Kościołem w latach 1965-1966 uważnie obserwował świat zachodni. Mimo że władze ograniczały dostęp korespondentów zagranicznych do miejsc następujących po sobie uroczystości religijnych, to jednak: ”same zachodnie rozgłośnie radiowe wyemitowały w 1966 r. 418 audycji poświęconych kościelnym uroczystościom milenijnym”. Obchody państwowe media zachodnie ignorowały, a jeśli o nich wspominano, to na ogół z powodu krytycznej oceny poczynań Gomułki. Analizując znaczenie Kościoła katolickiego w Polsce po okresie Wielkiej Nowenny, w Roku Milenijnym, były ambasador USA w Warszawie stwierdził: „To potężna Siła – relacjonował jego słowa Z. Stypułkowski, obecny na konferencji prasowej ambasadora Gronouskiego w Waszyngtonie . Gdziekolwiek jest, G.[ronouski] chodzi do kościoła i widzi tam nie tylko starsze osoby, ale i tłumy młodzieży. Pod tym względem propaganda zagraniczna zniekształcała obraz pokazując w telewizji z reguły rozmodlonych w Polsce staruszków. […] Ostatnie zaś kontrmanifestacje organizowane przez reżim i trudności czynione uroczystościom milenijnym nie tylko irytują i śmieszą, ale przez porównanie naoczne potencjału sił dyskredytują autorytet władz. Kardynał w oczach Gronouskiego – to twardy Polak”. Ocena nie wypada jednak tak pomyślnie, jeśli przyjrzy się badaniom dotyczącym stopnia religijności Polaków w okresie Wielkiej Nowenny. Prowadzone w nieco późniejszym okresie sondaże wskazywały na duży rozdźwięk miedzy wysoką frekwencją podczas imprez religijnych, a niską świadomością religijną – „mechaniczną religijnością” (np. w kwestii przerywania ciąży, rozwodów; zauważono też brak refleksji na tematy dotyczące sensu życia). Badania te potwierdzały obserwacje biskupów, którzy na bieżąco dzielili się swoimi troskami: „chodzi o to, by kult ten [maryjny] nie był traktowany czysto dewocyjnie, płytko” –  mówił bp Kominek w lutym 1959 r. . Należy wystrzegać się niebezpieczeństwa werbalizmu, łączyć cześć Maryi z życiem i praktyką.

Rok Milenijny nie zamknął programu maryjnego prymasa Polski. Nawiedzenie parafii i kolejnych diecezji trwało do czerwca 1972 r., a następnie po uwolnieniu kopii Obrazu Madonny (Obraz Nawiedzenia MB Częstochowskiej) – począwszy od diecezji sandomierskiej – przez kolejne dziesięciolecia. Powstały też nowe programy duszpasterskie, w tym „akcyjne”, jak Credo Pawłowe (czyli modlitwy za papieża zatroskanego stanem Kościoła i świata), oraz długofalowe: maryjne, w tym 6-letni program przygotowań do Jubileuszu 600-lecia obecności Czarnej Madonny na Jasnej Górze (1976-1982).

 

Milenium na uchodźstwie

Kościół katolicki na wychodźstwie starał się integrować Polaków, również poprzez wspólne z krajem przeżywanie najważniejszych wydarzeń. W 1955 r. Episkopat Polski zainicjował obchody Roku Maryjnego, których punktem kulminacyjnym miało być odnowienie ślubów lwowskich Jana Kazimierza w sierpniu 1956 r. Prasa emigracyjna śledziła z uwagą uroczystości jasnogórskie z 26 VIII 1956 r. W programie Wielkiej Nowenny i Roku Milenijnego (1966) brało udział także wychodźstwo, a inicjatywa obchodów milenijnych wśród Polonii wyszła od abp Gawliny: „Najpierw zaczęły się ukazywać tomy Sacrum Poloniae Millenium. Powstały komitety w poszczególnych krajach” – wspominał abp Szczepan Wesoły. Ostatni, 13 tom, który zawierał dzieło Oskara Haleckiego Tysiąclecie Polski katolickiej, ukazał się w grudniu 1966 r. Komitety tworzyli rektorzy PMK oraz proboszczowie konkretnych parafii polskich znajdujących się w Europie, a także w USA, a nawet w Australii. (Przykładowo, nawet mała społeczność polska w Holandii utworzyła Komitet Tysiąclecia, obejmujący wszystkie cztery okręgi duszpasterskiej tamtejszej MPK). Do prac włączyli się nie tylko działacze katoliccy z miejscowych parafii polskich, ale także zarządy organizacji społecznych, jak np. cały Kongres Polonii Amerykańskiej. „Śledzimy z żywym zainteresowaniem przebieg Wielkiej Nowenny w Kraju i w ramach naszych skromnych warunków staraliśmy się włączyć w nią, organizując pielgrzymki i odnawiając po parafiach polskich ślubowanie jasnogórskie” – pisał rektor PMK w Londynie, ks. Władysław Staniszewski w 1958 r.

Konkretne inicjatywy miały różną rangę i zasięg, zawsze jednak wyrastały z autentycznych potrzeb wiernych. Przykładowo zatem, na południu Szwecji przygotowania do Roku Milenijnego trwały od 1957 r. Prowadzone przez świeckich polskie grupy pielgrzymów brały udział w corocznych pielgrzymkach maryjnych do Oskarstrom. Blisko 200 osób docierało do świątyni wybudowanej w 1925 r. przez robotników z Polski, gdzie osiedliły się ss. służebniczki Maryi z Pleszewa. Podobnie skromny przebieg miały przygotowania do Milenium wśród Polonii holenderskiej, której przedstawiciele corocznie uczestniczyli w pielgrzymce do Hoensbrock (Limburgia). Tam znajdowała się kopia Obrazu Czarnej Madonny. Dużo znaczniejszy wymiar miała inicjatywa społeczności polskiej zamieszkałej w zachodnim Londynie. Dzięki ofiarności wiernych PMK w Londynie w 1961 r. mogła zakupić i wyremontować własny budynek kościelny, który stał się – jak mówił ks. Staniszewski – „ostoją wiary i polskości” (patronem został św. Andrzej Bobola). Była to druga, po kościele Matki Boskiej Częstochowskiej przy Devonia Rd., świątynia zakupiona za polskie pieniądze i służąca wielotysięcznej rzeszy emigrantów, a usytuowana w londyńskiej dzielnicy Hammersmith. Rektor PMK w Anglii zamierzał zaprosić na uroczystość poświęcenia kościoła prymasa Polski: „W związku z tym zapytuję uprzejmie – pisał ks. Staniszewski do kardynała S. Wyszyńskiego, w liście z 24 X 1961 r. – czy mogę się ośmielić poprosić tutejszego Kardynała, aby zaprosił Waszą Eminencję na tę wielką dla nas uroczystość? Tak bardzo byśmy pragnęli, aby kościół poświęcił Prymas Polski, abyśmy się poczuli cząstką Kościoła w Polsce i mieli widoczny znak łączności z narodem w Kraju”. W odpowiedzi na powyższe zaproszenie kardynał pisał, już 1 XI 1961 r.: „Zaproszenie do Londynu, na poświęcenie nowego Kościoła polskiego, byłoby dla mnie wielką radością. Nie ma jednak, w obecnej chwili, żadnej nadziei na to, że dostałbym paszport. Śledząc za wypowiedziami prasy i referatów, pod moim adresem, widzę, że nadal jest stosowana do mnie metoda «otoki nienawiści», tak że wszystkiemu jestem winien ja. W tej sytuacji trudno myśleć o wyjazdach. Proszę mi to wybaczyć. Przesyłam słowa czci i oddania w Panu z serca błogosławię…” Uroczystość włączona do przygotowań do Milenium Chrztu Polski odbyła się bez udziału kardynała. Od 1963 r. w świątyni znajduje się obraz Matki Boskiej Kozielskiej, patronki łagierników, przeniesiony tam z Brompton Oratory. Obok kościoła spoczęły prochy wybitnych Polaków, co stworzyło z tego miejsca swoisty panteon.

Papież Paweł VI otworzył światowe uroczystości Milenium Chrztu Polski 13 I 1966 r. W akademii w Audytorium w Palazzo Pio wzięli udział kardynałowie i biskupi, a także ambasadorowie z całego świata akredytowani przy Watykanie i przy rządzie włoskim. Do Rzymu przybyło ponad 2 tys. Polaków, przedstawicieli najważniejszych partii i stowarzyszeń działających na wychodźstwie. Dziennikarze komentowali wydarzenie, któremu papież nadał rangę uniwersalną. Paweł VI udzieli błogosławieństwa „wielkiemu chrześcijańskiemu narodowi, o którego nadziejach i dążeniach słyszeliśmy”. Jedynie z kraju nie było żadnej delegacji. Prymas Polski nie mógł przyjechać, gdyż nie otrzymał paszportu. Znaczniejsze organizacje polonijne działające w Wielkiej Brytanii złożyły w tej sprawie uroczysty protest: „Dowiedzieliśmy się dzisiaj, że reżim komunistyczny zabronił Prymasowi Polski, ks. Kardynałowi Wyszyńskiemu wyjazdu do Rzymu pod oszczerczym pretekstem, że wykorzystuje on wyjazdy za granicę dla działalności szkodliwej dla interesów Polski” – pisali uczestnicy milenijnego Walnego Zjazdu Zjednoczenia Polskiego, które odbyło się w Londynie w dniach 8-9 I 1966 r. „Milenijny Walny Zjazd Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii potępia haniebną decyzję reżimu… składa Księdzu Prymasowi wyrazy hołdu i synowskiego oddania”. W podobnym duchu wypowiedziała się główna reprezentacja polityczna wychodźstwa, Rada Jedności Narodowej, uznając, że odmowa przyznania prymasowi paszportu była konsekwencją oszczerczej kampanii prowadzonej przeciwko niemu w związku z listem biskupów polskich do biskupów niemieckich. Stefana Wyszyńskiego reprezentował zatem jego Delegat, bp Władysław Rubin, mieszkający na stałe w Rzymie, przy kościele polskim św. Stanisława. Głównym punktem uroczystości rzymskich był odczyt wygłoszony – na prośbę prymasa Polski – przez prof. Oskara Haleckiego: „Otrzymałem serdeczne pismo [od] kardynała, które mnie przekonało, że mimo początkowego wahania, wyrażonego w moim liście do bpa Rubina, będę musiał zgodnie z tak zaszczytnym zaproszeniem przemówić na Akademii w styczniu 1966 r.” – pisał Halecki do Papée. Mowę swą, przypominającą najważniejsze fakty z historii Polski chrześcijańskiej, wygłosił przed papieżem po łacinie. Wzbudziła ogólny podziw: „Cierpienie nie powinno być naszą końcową myślą… Istnieją trzy poważne przyczyny dla nadziei. Pierwsza z nich znajduje się w historii Polski: nasz naród przeżył tysiąc lat, wraz z licznymi, niebezpiecznymi kryzysami i przeżyje także obecny kryzys światowy. Polska katolicka trwa pod przewodem swego Kościoła… Druga przyczyna jest ponadnarodowa i łatwa do odnalezienia w historii powszechnej. […] W roku 1962 został zwołany do Rzymu Sobór Powszechny z udziałem wszystkich katolickich narodów, szczególnie aktywnym ze strony polskiej. Sobór ten otworzył nieprzewidziane perspektywy na jedność chrześcijaństwa świata i na trwały pokój, oparty na prawdzie, sprawiedliwości, miłości i wolności dla wszystkich ludzi dobrej woli. I to prowadzi nas do ostatniej przyczyny naszej nadziei, przyczyny ponadnaturalnej”. Nadzieją tą miała być opieka Matki Boskiej, od czasów ślubów lwowskich Jana Kazimierza – Królowej Polski. „Od tego czasu króluje nad naszą Ojczyzna, a dziś bardziej niż kiedykolwiek, Częstochowa jest duchową stolicą narodu”. W kraju władze przepuściły na autora powyższych słów frontalny atak propagandowy. Na emigracji natomiast, o czym pisał Rafał Habielski, zbliżanie się rocznicy chrztu Polski pobudziło rzeszę historyków polskich, publicystów i twórców do wielkiej dyskusji na temat roli Kościoła w dziejach Polski, na temat charakteru polskiego, dziedzictwa i obowiązków wychodźstwa stąd wynikających. Obchody zapoczątkowane w Rzymie, zgodnie z kalendarzem wypracowanym jeszcze przez abpa Gawlinę, kontynuowano we wszystkich państwach Zachodu, w których mieszkali Polacy.

 

Niewątpliwie najokazalej wypadły one w USA, gdzie trwały najdłużej. Na początku lat 60. powstał tam specjalny kościelny komitet obchodów powołany z inicjatywy bpa J. Wycisło. KPA powołał natomiast swój komitet centralny ds. obchodów milenijnych. Organizatorzy spierali się – jak wynika z raportów Zbigniewa Stypułkowskiego nadsyłanych do „polskiego Londynu”, tzn. do Egzekutywy Zjednoczenia Narodowego – o charakter zbliżających się uroczystości: „tutejsza hierarchia kościelna jest dbała o to, by w niczym nie narazić stosunków z reżimem [warszawskim]” – pisał Stypułkowski o biskupach pochodzenia polskiego w Episkopacie USA. Centralne obchody milenijne planowano na wrzesień 1966 r., w Chicago. Wcześniej jednak, w dniach od 1 do 3 V 1966 r., w obchody milenium chrztu Polski zaangażowała się administracja prezydenta Lyndona B. Johnsona. Już 1 maja w Waszyngtonie: „w pięknym parku klasztoru franciszkanów, w grocie Najświętszej Marii Panny odprawiona została uroczysta msza św. W czasie kazania odczytano list Prymasa Polski specjalnie skierowany do Polonii amerykańskiej” – relacjonował Stypułkowski. Następnie na spotkaniu zamkniętym, w którym wzięło udział ponad 500 osób, obejrzano okolicznościowy program historyczno-artystyczny. Uczestnicy spotkania czekali jednak szczególnie na kolejne odsłony uroczystości. Dzień 3 maja 1966 r. – 175 rocznica uchwalenia konstytucji – został bowiem ogłoszony przez prezydenta Johnsona „dniem polskim” w Stanach Zjednoczonych. Do Białego Domu została zaproszona „śmietanka” polska z całej Ameryki: „ Przyjęciu nadano uroczyste ramy. Prezydent pojawił się w towarzystwie małżonki, co zastrzeżone jest dla większej rangi spotkań. W świcie jego był podsekretarz stanu George Ball i prawie 50-ciu senatorów i kongresmanów z leaderem większości, sen. Mansfieldem na czele” – raportował Stypułkowski. Przedstawiciel polskiego komitetu (senator Edmund Musky) przekazał prezydentowi dar KPA, czyli kopię Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej: „Prezydent zalecił przechowanie obrazu po wieczne czasy w nowobudującym się kościele Matki Boskiej Jasnogórskiej w Pensylwanii:. (Tam bowiem, w Doylestown koło Filadelfii, powstawało centralne sanktuarium maryjne, wybudowane i prowadzone przez oo. paulinów). Johnson wygłosił przemówienie, nietypowe jak na polityka amerykańskiego, gdyż poświęcone głównie nie tyle Tadeuszowi Kościuszce i Kazimierzowi Pułaskiemu, co kultowi Matki Boskiej w Polsce. Podkreślił, że w tym samym dniu papież modli się za Polskę w Rzymie, a prymas Stefan Wyszyński na Jasnej Górze. „Telewizja i radio nadały specjalne programy i w ten sposób uroczystość miała znaczenie propagandowe, przekraczające środowisko polonijne” – pisał dalej Stypułkowski.

Druga część centralnych uroczystości milenijnych w USA odbyła się we wrześniu 1966 r. w Chicago. Prymasa Polski, który po raz kolejny nie otrzymał od władz komunistycznych zgody na wyjazd do USA, zastąpił w uroczystościach bp Rubin. W tym samym czasie zaktywizowała się ambasada PRL, która zorganizowała m.in. wystawę poświęconą Polsce. KPA zbojkotowała tę inicjatywę: „u wejścia na wystawę figuruje olbrzymia biała gęś na czerwonym polu, …zamiast orła w koronie” – komentowano uroczystości reżimowe. Podsumowując rok milenijny w USA, Stypułkowski pisał zaś w październiku 1966 r: „W Stanach odbyło się kilkaset co najmniej uroczystości […] uruchomiły [one] milionowe masy, które przyznały się raz jeszcze do związków z polskością. To nie przechodziło bez echa w prasie – zwłaszcza prowincjonalnej, która ma w Ameryce wpływ nieraz większy od dzienników centralnych. Ale jak się tego obawiałem, uroczystości milenijne w Stanach zostały zmarnowane jako wyjątkowa okazja dla zajęcia postawy politycznej przez Polonię i sformułowania postulatów wobec rządu amerykańskiego i wobec rzeczywistości w Polsce”.

Niemal równolegle z uroczystościami w USA Polacy świętowali Milenium w innych regionach zachodniego świata: na początku maja w Paryżu, w dniach 12-16 maja w Rzymie, z udziałem ponad 3 tys. przybyszów z różnych stron świata, 22 maja w Londynie. „W ośniedziałej wiekami katedrze Notre Dáme [w Paryżu] tłumy tysięczne biorą udział we mszy św. odprawionej przez bpa Rubina w obecności kardynała Maurice Feltin, arcybiskupa Paryża. Wielka sala Pleyel, w której odbyła się potem uroczysta akademia, nie mieści wszystkich przybyłych, choć mieści kilka tysięcy osób. Ks. infułat Kazimierz M. Kwaśny, ks. biskup Rubin i red. [Witold] Nowosad – to polscy mówcy; ze strony francuskiej minister Charles Triboulet, wierny towarzysz gen. Charles De Gaulle.a i przyjaciel Polaków”. Centralne uroczystości milenijne za granicą odbywały się w Rzymie, ponownie z udziałem papieża Pawła VI: „uroczystości rzymskie, które trwały trzy dni, zaczęły się 12 maja od uroczystej mszy św. koncelebrowanej przez kardynała [Carlo] Conflonieri i rektorów misji polskich z różnych krajów. Po kazaniu Kardynała przemawiali opiekun emigracji ks. biskup Rubin oraz biskup Chicago [Cacks]. Następnego dnia w Colloseum rzymskim została odprawiona droga krzyżowa w układzie ojca Józefa Warszawskiego [TJ]. Tysiące pielgrzymów trzymając zapalone świece powtarzało chórem Ojcze nasz i śpiewało pieśni religijne. Szczytowym momentem obchodów była msza pontyfikalna, którą 15 maja celebrował Papież Paweł VI przed ołtarzem papieskim wzniesionym nad grobem św. Piotra”. W homilii, wygłoszonej z bazyliki św. Piotra, zwracając się do zebranej Polonii, powiedział m.in.: „kim jesteście wy, którzy uczestniczycie w tym świętym obrzędzie i wypełniacie podniosłymi pieśniami tę Bazylikę? […] Wiemy! Jesteście Polakami! Prawdziwymi Polakami, a tym samym i katolikami. Pielgrzymami polskimi, przychodzącymi z rozmaitych i dalekich stron… Wierzymy, że obchodów Tysiąclecia chrześcijaństwa narodu polskiego nie można podejrzewać ani o charakter antypaństwowy, ani o chęć przywrócenia przywilejów teokratycznych, względnie przestarzałych ustrojów politycznych lub społecznych. Obchody te należy uznać za wyraz dążenia narodu wierzącego do prawdziwej wolności religijnej i obywatelskiej, należnej mu nie tylko z prawa natury, ale i z tytułu jego wielowiekowej charakterystycznej a tak czcigodnej tradycji”. Papież zwrócił się także po polsku do pielgrzymów: „Nasza myśl wybiega w tej chwili ku kardynałowi Wyszyńskiemu, ku wszystkim biskupom polskim, ku kapłanom, zakonnikom i zakonnicom, ku synom katolickim, ku młodzieży, ku pracującym. Wybiega także, bo tak nakazuje czynić obowiązek chrześcijański, do wszystkich władz świeckich, prosząc Boga, by je wspomagał w zapewnieniu narodowi prawdziwego i prawowitego wspólnego dobra. Wybiega nade wszystko nasza myśl ku Pani Naszej częstochowskiej, aby otaczała nieustającą opiekę ziemię, Kościół, naród Polski”. Słowa wypowiedziane przez głowę Kościoła powszechnego wzmacniały wychodźstwo, o czym świadczyły liczne komentarze prasy polonijnej. Następnego dnia, 16 maja zorganizowano obchody stulecia Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie „z łaskawym udziałem Ojca świętego”.

W Wielkiej Brytanii, najliczniejszej diasporze polskiej, obchody milenijne zbiegły się w czasie ze Zjazdem Polski Walczącej. Uroczystości londyńskie, w których brało udział 40 tys. Polaków, miały miejsce na stadionie White City. Uczestniczyli w nich biskupi katoliccy, anglikańscy, a także bp Władysław Fierla, zwierzchnik Polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego oraz bp Sawa, głowa Polskiego Kościoła Prawosławnego na wychodźstwie. Przemawiał kardynał John Heenan, arcybiskup Westminsteru i prymas Anglii: „Modlimy się dzisiaj o uwolnienie chrześcijańskiego narodu polskiego spod tyranii jego antyreligijnego rządu. Przed inwazją Polski przez komunizm kwitły kościoły, szkoły i szpitale i instytucje dobroczynne. Modlę się dzisiaj, aby Polska była znowu wolna”. Obecne były poczty sztandarowe Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Odczytano specjalny telegram od Ojca Świętego. Głównym punktem programu artystycznego było widowisko pt. Litania dziejów Polski. Występom aktorów odzianych w historyczne kostiumy towarzyszyły – taniec i śpiew chórów kościelnych (w sumie 15 z całej Wielkiej Brytanii), a także popisy najmłodszych: harcerzy. Ci ostatni nieśli tarcze przedstawiające herby miast polskich: od Lwowa i Wilna, przez Warszawę i Kraków, po Szczecin i Wrocław. Milenium obchodzono także w Szwecji, w dniach 5-11 XI 1966 r. W Sztokholmie bp Rubin odprawił nabożeństwo w katedrze św. Eryka, a następnie udał się do ważniejszych ośrodków polonijnych, m.in. w Malmö, Goeteborgu i Lundzie. Wszędzie ceremoniom religijnym towarzyszyły specjalnie przygotowane uroczystości: wykłady polskich uczonych i śpiewy polskich dzieci. Specyfiką „szwedzkiego Milenium” było większe zaangażowanie się świeckich (przede wszystkim Bożysława Kurowskiego) w prezentację historii Polski i Kościoła na łamach prasy szwedzkiej.

Ostatnim akordem obchodów milenijnych na emigracji był specjalny list wigilijny (z grudnia 1966 r.) do wychodźstwa, a szczególnie do ojców rodzin, w którym delegat prymasa Polski bp Rubin m.in. apelował, by poprzez wychowanie dzieci podtrzymali więź Polonii z krajem. Podsumowując wątek milenijny warto zauważyć, że – jak wspominał abp Wesoły – ciężar organizacji obchodów spadł w dużej mierze nie na polityczne organizacje polonijne (w tym struktury „Zamku” czy też EZN), a raczej na barki wiernych od lat podtrzymujących życie stowarzyszeniowe, w tym parafialne oraz na Kościół hierarchiczny, kierowany przez prymasa za pośrednictwem bpa Rubina. Dziesiątki tytułów prasy katolickiej, tak „Osservatore Romano”, jak i redagowanej przy rektoratach PMK, informowały zarówno o przygotowaniach, jak i o przebiegu obchodów Milenium (w tym z bardziej znanych tytułów: londyńska „Gazeta Niedzielna” i paryski „Głos Katolicki”). Uroczystości, mające w oficjalnych planach hierarchii kościelnej wymiar formacyjny, de facto wykraczały poza ramy religijnego święta. Zjednoczyły wychodźstwo, podzielone nie tylko granicami kontynentów, ale i swarami politycznymi. Polacy na obczyźnie zmobilizowali się, by w ważniejszych ośrodkach – za cenę ogromnego wysiłku fizycznego i finansowego – zorganizować: pielgrzymki, akademie, prelekcje, pokazy teatralne i muzyczne. Następnym razem to pokolenie tworzące Drugą Wielką Emigrację potrafiło się tak zmobilizować dopiero w latach 80., wraz z powstaniem „Solidarności”. Wielu katolików, aktywnych w 1966 r., nie dożyło jednak tej chwili.

To, co w sposób subtelny przypominało światu o Polakach rozrzuconych z przyczyn politycznych po wielu kontynentach świata, nie zawsze zaspakajało patriotyczną potrzebę dążenia do niepodległości. W 1966 r. świat demokratyczny – dzięki Kościołowi i jego 1000-letniej obecności na ziemi polskiej – pisał i mówił o Polsce. Według wyliczeń dokonanych przez służby w PRL: „zachodnie rozgłośnie radiowe zamieściły na swej antenie w latach 1965-1966 – 793 audycje poświęcone przygotowaniom do obchodów Millenium i ich przebiegowi w poszczególnych miastach, 215 traktujących o Orędziu biskupów polskich do biskupów niemieckich i jego reperkusjach, 224 na temat stosunków państwo-Kościół w PRL, 276 poświęcone osobie Prymasa Wyszyńskiego.

Zainteresowanie mediów konfliktami wokół Orędzia i przebiegu Milenium w Polsce tworzyło przychylną atmosferę dla polityków emigracyjnych, którzy wbrew Episkopatowi, próbowali przy tej okazji przypomnieć światu „zdradę jałtańską”. Opór hierarchów rodził w nich z kolei pewien żal lub sprzeciw. Pod adresem biskupów kierowano słowa krytyki, czy też oskarżenia o lękliwość. Odpowiadając na te zarzuty, bp Rubin pisał w 1969 r. do Kazimierza Sabbata, wówczas przewodniczącego EZN, z czasem Prezydenta RP na Wychodźstwie: „Proszę być przekonanym, że dobro niepodległości Ojczyzny naszej jest dla nas Biskupów i kapłanów sprawą naczelną, chociaż nie zawsze możemy o tym deklamować, ale zawsze dla tej sprawy pracujemy. Często musimy działać bez rozgłosu, ale bardziej skutecznie, niż przez wielkie deklaracje niczym nie pokryte”.

 

Tekst opublikowany za zgodą autora.

 

Źródło: „Dzieje Kościoła Katolickiego w Polsce (1944-1989) – fragment

Wydawnictwo Neriton, Instytut Historii Pan, Warszawa 2003

 

prof. dr hab. Jan Żaryn – historyk, nauczyciel, wykładowca akademicki, publicysta, działacz społeczny. Senator IX kadencji

Doktoryzował się w IH PAN w 1997 r., habilitował w 2004 r. Specjalizuje się w dziejach najnowszych, a szczególnie w historii Kościoła katolickiego w Polsce w XX wieku, obozu narodowego, dziejach politycznych emigracji po 1945 r.
Były pracownik Uniwersytetu Warszawskiego, były pracownik Instytutu Pamięci Narodowej (w latach 2006-2009 dyrektorem BEP IPN , a w latach 2009-2010 doradca prezesa IPN), do 2006 r.

pracownik IH PAN. O 2003 roku wykładowca INH Uniwersytetu Karcynała Stefana Wyszyńskiego, Redaktor Naczelny Miesięcznika „W sieci Historii”, prezes SPJN.

prof. dr hab. Jan Żaryn: „Dzieje Kościoła Katolickiego w Polsce” – fragment

Rok Milenijny . Uroczystości kościelne

Program Wielkiej Nowenny miał przygotować społeczeństwo katolickie do obchodów Roku Milenijnego (1966 r.). Kościół rozpoczął je oficjalnie 9 kwietnia, faktycznie zaś w dniach 13-14 kwietnia, w Gnieźnie. Zakończył zaś w lipcu następnego roku. We wszystkich stolicach diecezji odbywały się uroczystości, którym przewodniczył prymas; towarzyszyła mu kopia Obrazu Madonny (Obraz Nawiedzenia MB Częstochowskiej) przewożona z miejsca na miejsce specjalnym samochodem marki Żuk. Wierni towarzyszyli obrazowi do rogatek miasta, a często byli obecni także na trasie przejazdu. Przy drogach łączących stolice diecezji ustawiały się tłumy, dekorowano ulice i domy, oddając cześć Matce Najświętszej. Program i kolejność nawiedzeń został ustalony przez: konferencję EP i jego Sekretariat, Komisję Maryjną oraz Instytut Prymasowski Ślubów Narodu, a także przez powołany decyzją prymasa Ogólnopolski Komitet Tysiąclecia, któremu przewodniczył prof. Józef Kostrzewski. Od dłuższego czasu trwały rozmowy między przedstawicielami Episkopatu, Watykanu i władz państwowych na temat możliwości przyjazdu papieża do Polski. Strona kościelna była gotowa: papież przygotował dary dla Jasnej Góry (Złotą Różę) i dla wiernych (m.in. złoty medalion z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej). Jednakże władze odmówiły zgody na przyjazd głowy państwa watykańskiego. Nieobecnego papieża zastąpił prymas, wyniesiony przez Pawła VI na czas obchodów Milenium do godności legata papieskiego. „W żadnym dzienniku, ani tygodniku nawet katolickim nie dopuszczono określenia roli, jaką spełniał ks. Kardynał Wyszyński. Zakazanym okazało się wyrażenie – legat papieski” – pisał rozżalony kronikarz jasnogórski pod datą 3 maja. Centralne uroczystości miały miejsce 3 V 1966 r. na Jasnej Górze. Mimo ostrych restrykcji ze strony władz państwowych, już 1 maja do Częstochowy zaczęli napływać wierni spoza najbliższych dekanatów. Nad ranem 3 maja: „Plac przed Szczytem już na godzinkach, zapełniło kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt tysięcy” – notował zakonnik. Cudowny obraz został ubrany „w odnowioną sukienkę”. Po mszy św. w bazylice rozpoczęła się uroczysta procesja. Obraz niesiony był kolejno przez przedstawicieli 14 grup: „To jest wielka sztafeta miłości. Niesiona przez Profesorów Uniwersytetów – «Matka Profesorska». Pochyleni latami, zmarszczeni pracą trzymają Cudowny Obraz, a po kilkunastu metrach przekazują spadkobiercom Kordeckiego […], a później «Matka Pisarka» z pisarzami, z lekarzami i w dłoniach więźniów obozów koncentracyjnych”. W końcu „Obraz niesie Prymas Polski, Maryjna Komisja Episkopatu i Instytut Prymasowski”. Po powitaniach na szczycie nadszedł moment najważniejszy: „Prymas nakłada nowe Korony Millenijne… trzask aparatów i szmer kamer. […] Suma pontyfikalna z całym splendorem i udziałem ludu. Celebruje ks. Arcybiskup Wojtyła. Przy elektronowych organach Pan Profesor [Feliks] Rączkowski. […] Przy mikrofonie Legat papieski. Wszyscy zdobywają się na maksimum uwagi. Kazanie księdza Prymasa płynie w miasto i do serc. Liczy się tylko Maryja i My… Rozbrzmiewa hejnał i Akt Oddania Polski w Macierzyńską niewolę Maryi, Matki Kościoła, za wolność Kościoła Chrystusowego – szczytowy Akt Tysiąclecia składa Prymas Polski. Lud cały powtarza”. Po pięciu godzinach uroczystości zmierzały ku zakończeniu: „Obraz Matki Bożej wraca do Cudownej Kaplicy na ramionach młodych ludzi II Tysiąclecia. Niosą: alumni seminariów, młodzież akademicka i młodzież szkolna. W uroczystościach pod szczytem brało udział co najmniej 200 tys. wiernych. Corocznie oo. paulini przypominali wiernym o dokonanym przez naród oddaniu się w niewolę Matce Boskiej.

Kolejne etapy obchodów prowadziły m.in. do Krakowa, na ziemię sandomierską (1.3 VII 1966 r.) i na Śląsk, gdzie w Piekarach Śląskich- w tradycyjnym miejscu pielgrzymki nie tylko męskiej – zgromadziło się blisko 400 tys. osób. W dniach od 9 do 16 X 1966 r. uroczystości milenijne przeniosły się do Wrocławia i Trzebnicy. Zakończenie cyklu nabożeństw, wyraźnie odnoszących się do idei polskości ziem dolnośląskich oraz gojenia ran powstałych w wyniku II wojny światowej (m.in. poprzez odwołania do postaci św. Jadwigi Śląskiej), nastąpiło 17 października uroczystą konferencją plenarną EP. Uroczystości milenijne wraz z Cudownym Obrazem (Obraz Nawiedzenia MB Częstochowskiej) przeniosły się ponownie w centralne i północne regiony kraju, m.in. do Gorzowa, Szczecina i Białegostoku. Uczestniczył w nich prymas Polski, wspierany – najczęściej – przez abpa Wojtyłę i lokalnych rządców diecezji: „20 XI 1966, niedziela. Dziś ostatnia niedziela po Zielonych Świątkach i ostatnia dwudziesta czwarta diecezjalna uroczystość milenijna. Modlimy się w Białymstoku do Tej «co Jasnej broni Częstochowy i w Ostrej Świeci Bramie» z- notował prymas.

Celem programu Wielkiej Nowenny, poza jego aspektem ściśle teologicznym związanym z „oddaniem się dobrowolnym narodu w niewolę Maryi i duszpasterskim – misyjnym, było duchowe i historyczne przygotowanie wiernych do obchodów 1000-lecia chrztu Polski (966 r.). Bez wątpienia, cel ten obejmował nie tylko formacyjne pogłębienie religijności Polaków, ale także ugruntowanie, niszczonego przez oficjalną ideologię, poczucia tożsamości narodowej oraz przeciwstawienie się propagandzie państwowej, nakłaniającej – szczególnie młodzież – do życia bez Boga. Prymas występował w roli interrexa, wzmocniony pełnomocnictwami papieskimi i przeświadczeniem, iż w konfrontacji z 1000-letnią historią Polski obecność komunizmu w Polsce będzie epizodem w dziejach narodu, a interregnum nie potrwa wiecznie: „Wielka Nowenna była więc katechezą, ilustrowaną historią narodową, co znowu napotykało na chłonny popyt, jako że historia narodowa nauczana była w placówkach państwowych w wymiarze szczątkowym, a nadto bez szacunku dla prawdy historycznej” – pisał historyk, a jednocześnie czynny świadek epoki. Obchody milenijne to także stała obecność hierarchów i duchowieństwa katolickiego wśród wiernych. Biskupi, a szczególnie prymas Wyszyński otrzymali niezliczone dowody oddania, z których bodaj najsympatyczniejsze były oklaski po każdej wypowiedzi odnoszącej się do relacji państwo-Kościół, dotyczącej reakcji hierarchów na stosowane szykany (np. ujawnienie faktu, że młodzież akademicka i szkolna była zatrzymywana w internatach i w szkołach na czas mszy św.) i zakłócenia w uroczystościach: „W czasie mojego kazania wóz pogotowia z syreną wdziera się w tłum. Słychać protesty ludzi stojących tak zwartą ciżbą, że nikt ruszyć się nie może ani centymetr. Ale wóz prze i syrena hałasuje. Zwracam się do ludzi, «by Bratu, który ma spełnić jakiś obowiązek, dać drogę». Ludzie przyjęli to wesołością i oklaskami. Dalej już nie było zakłóceń” – notował prymas wrażenia z mszy św. trzebnickiej.

Walkę państwa z Kościołem w latach 1965-1966 uważnie obserwował świat zachodni. Mimo że władze ograniczały dostęp korespondentów zagranicznych do miejsc następujących po sobie uroczystości religijnych, to jednak: ”same zachodnie rozgłośnie radiowe wyemitowały w 1966 r. 418 audycji poświęconych kościelnym uroczystościom milenijnym”. Obchody państwowe media zachodnie ignorowały, a jeśli o nich wspominano, to na ogół z powodu krytycznej oceny poczynań Gomułki. Analizując znaczenie Kościoła katolickiego w Polsce po okresie Wielkiej Nowenny, w Roku Milenijnym, były ambasador USA w Warszawie stwierdził: „To potężna Siła – relacjonował jego słowa Z. Stypułkowski, obecny na konferencji prasowej ambasadora Gronouskiego w Waszyngtonie . Gdziekolwiek jest, G.[ronouski] chodzi do kościoła i widzi tam nie tylko starsze osoby, ale i tłumy młodzieży. Pod tym względem propaganda zagraniczna zniekształcała obraz pokazując w telewizji z reguły rozmodlonych w Polsce staruszków. […] Ostatnie zaś kontrmanifestacje organizowane przez reżim i trudności czynione uroczystościom milenijnym nie tylko irytują i śmieszą, ale przez porównanie naoczne potencjału sił dyskredytują autorytet władz. Kardynał w oczach Gronouskiego – to twardy Polak”. Ocena nie wypada jednak tak pomyślnie, jeśli przyjrzy się badaniom dotyczącym stopnia religijności Polaków w okresie Wielkiej Nowenny. Prowadzone w nieco późniejszym okresie sondaże wskazywały na duży rozdźwięk miedzy wysoką frekwencją podczas imprez religijnych, a niską świadomością religijną – „mechaniczną religijnością” (np. w kwestii przerywania ciąży, rozwodów; zauważono też brak refleksji na tematy dotyczące sensu życia). Badania te potwierdzały obserwacje biskupów, którzy na bieżąco dzielili się swoimi troskami: „chodzi o to, by kult ten [maryjny] nie był traktowany czysto dewocyjnie, płytko” –  mówił bp Kominek w lutym 1959 r. . Należy wystrzegać się niebezpieczeństwa werbalizmu, łączyć cześć Maryi z życiem i praktyką.

Rok Milenijny nie zamknął programu maryjnego prymasa Polski. Nawiedzenie parafii i kolejnych diecezji trwało do czerwca 1972 r., a następnie po uwolnieniu kopii Obrazu Madonny (Obraz Nawiedzenia MB Częstochowskiej) – począwszy od diecezji sandomierskiej – przez kolejne dziesięciolecia. Powstały też nowe programy duszpasterskie, w tym „akcyjne”, jak Credo Pawłowe (czyli modlitwy za papieża zatroskanego stanem Kościoła i świata), oraz długofalowe: maryjne, w tym 6-letni program przygotowań do Jubileuszu 600-lecia obecności Czarnej Madonny na Jasnej Górze (1976-1982).

 

Milenium na uchodźstwie

Kościół katolicki na wychodźstwie starał się integrować Polaków, również poprzez wspólne z krajem przeżywanie najważniejszych wydarzeń. W 1955 r. Episkopat Polski zainicjował obchody Roku Maryjnego, których punktem kulminacyjnym miało być odnowienie ślubów lwowskich Jana Kazimierza w sierpniu 1956 r. Prasa emigracyjna śledziła z uwagą uroczystości jasnogórskie z 26 VIII 1956 r. W programie Wielkiej Nowenny i Roku Milenijnego (1966) brało udział także wychodźstwo, a inicjatywa obchodów milenijnych wśród Polonii wyszła od abp Gawliny: „Najpierw zaczęły się ukazywać tomy Sacrum Poloniae Millenium. Powstały komitety w poszczególnych krajach” – wspominał abp Szczepan Wesoły. Ostatni, 13 tom, który zawierał dzieło Oskara Haleckiego Tysiąclecie Polski katolickiej, ukazał się w grudniu 1966 r. Komitety tworzyli rektorzy PMK oraz proboszczowie konkretnych parafii polskich znajdujących się w Europie, a także w USA, a nawet w Australii. (Przykładowo, nawet mała społeczność polska w Holandii utworzyła Komitet Tysiąclecia, obejmujący wszystkie cztery okręgi duszpasterskiej tamtejszej MPK). Do prac włączyli się nie tylko działacze katoliccy z miejscowych parafii polskich, ale także zarządy organizacji społecznych, jak np. cały Kongres Polonii Amerykańskiej. „Śledzimy z żywym zainteresowaniem przebieg Wielkiej Nowenny w Kraju i w ramach naszych skromnych warunków staraliśmy się włączyć w nią, organizując pielgrzymki i odnawiając po parafiach polskich ślubowanie jasnogórskie” – pisał rektor PMK w Londynie, ks. Władysław Staniszewski w 1958 r.

Konkretne inicjatywy miały różną rangę i zasięg, zawsze jednak wyrastały z autentycznych potrzeb wiernych. Przykładowo zatem, na południu Szwecji przygotowania do Roku Milenijnego trwały od 1957 r. Prowadzone przez świeckich polskie grupy pielgrzymów brały udział w corocznych pielgrzymkach maryjnych do Oskarstrom. Blisko 200 osób docierało do świątyni wybudowanej w 1925 r. przez robotników z Polski, gdzie osiedliły się ss. służebniczki Maryi z Pleszewa. Podobnie skromny przebieg miały przygotowania do Milenium wśród Polonii holenderskiej, której przedstawiciele corocznie uczestniczyli w pielgrzymce do Hoensbrock (Limburgia). Tam znajdowała się kopia Obrazu Czarnej Madonny. Dużo znaczniejszy wymiar miała inicjatywa społeczności polskiej zamieszkałej w zachodnim Londynie. Dzięki ofiarności wiernych PMK w Londynie w 1961 r. mogła zakupić i wyremontować własny budynek kościelny, który stał się – jak mówił ks. Staniszewski – „ostoją wiary i polskości” (patronem został św. Andrzej Bobola). Była to druga, po kościele Matki Boskiej Częstochowskiej przy Devonia Rd., świątynia zakupiona za polskie pieniądze i służąca wielotysięcznej rzeszy emigrantów, a usytuowana w londyńskiej dzielnicy Hammersmith. Rektor PMK w Anglii zamierzał zaprosić na uroczystość poświęcenia kościoła prymasa Polski: „W związku z tym zapytuję uprzejmie – pisał ks. Staniszewski do kardynała S. Wyszyńskiego, w liście z 24 X 1961 r. – czy mogę się ośmielić poprosić tutejszego Kardynała, aby zaprosił Waszą Eminencję na tę wielką dla nas uroczystość? Tak bardzo byśmy pragnęli, aby kościół poświęcił Prymas Polski, abyśmy się poczuli cząstką Kościoła w Polsce i mieli widoczny znak łączności z narodem w Kraju”. W odpowiedzi na powyższe zaproszenie kardynał pisał, już 1 XI 1961 r.: „Zaproszenie do Londynu, na poświęcenie nowego Kościoła polskiego, byłoby dla mnie wielką radością. Nie ma jednak, w obecnej chwili, żadnej nadziei na to, że dostałbym paszport. Śledząc za wypowiedziami prasy i referatów, pod moim adresem, widzę, że nadal jest stosowana do mnie metoda «otoki nienawiści», tak że wszystkiemu jestem winien ja. W tej sytuacji trudno myśleć o wyjazdach. Proszę mi to wybaczyć. Przesyłam słowa czci i oddania w Panu z serca błogosławię…” Uroczystość włączona do przygotowań do Milenium Chrztu Polski odbyła się bez udziału kardynała. Od 1963 r. w świątyni znajduje się obraz Matki Boskiej Kozielskiej, patronki łagierników, przeniesiony tam z Brompton Oratory. Obok kościoła spoczęły prochy wybitnych Polaków, co stworzyło z tego miejsca swoisty panteon.

Papież Paweł VI otworzył światowe uroczystości Milenium Chrztu Polski 13 I 1966 r. W akademii w Audytorium w Palazzo Pio wzięli udział kardynałowie i biskupi, a także ambasadorowie z całego świata akredytowani przy Watykanie i przy rządzie włoskim. Do Rzymu przybyło ponad 2 tys. Polaków, przedstawicieli najważniejszych partii i stowarzyszeń działających na wychodźstwie. Dziennikarze komentowali wydarzenie, któremu papież nadał rangę uniwersalną. Paweł VI udzieli błogosławieństwa „wielkiemu chrześcijańskiemu narodowi, o którego nadziejach i dążeniach słyszeliśmy”. Jedynie z kraju nie było żadnej delegacji. Prymas Polski nie mógł przyjechać, gdyż nie otrzymał paszportu. Znaczniejsze organizacje polonijne działające w Wielkiej Brytanii złożyły w tej sprawie uroczysty protest: „Dowiedzieliśmy się dzisiaj, że reżim komunistyczny zabronił Prymasowi Polski, ks. Kardynałowi Wyszyńskiemu wyjazdu do Rzymu pod oszczerczym pretekstem, że wykorzystuje on wyjazdy za granicę dla działalności szkodliwej dla interesów Polski” – pisali uczestnicy milenijnego Walnego Zjazdu Zjednoczenia Polskiego, które odbyło się w Londynie w dniach 8-9 I 1966 r. „Milenijny Walny Zjazd Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii potępia haniebną decyzję reżimu… składa Księdzu Prymasowi wyrazy hołdu i synowskiego oddania”. W podobnym duchu wypowiedziała się główna reprezentacja polityczna wychodźstwa, Rada Jedności Narodowej, uznając, że odmowa przyznania prymasowi paszportu była konsekwencją oszczerczej kampanii prowadzonej przeciwko niemu w związku z listem biskupów polskich do biskupów niemieckich. Stefana Wyszyńskiego reprezentował zatem jego Delegat, bp Władysław Rubin, mieszkający na stałe w Rzymie, przy kościele polskim św. Stanisława. Głównym punktem uroczystości rzymskich był odczyt wygłoszony – na prośbę prymasa Polski – przez prof. Oskara Haleckiego: „Otrzymałem serdeczne pismo [od] kardynała, które mnie przekonało, że mimo początkowego wahania, wyrażonego w moim liście do bpa Rubina, będę musiał zgodnie z tak zaszczytnym zaproszeniem przemówić na Akademii w styczniu 1966 r.” – pisał Halecki do Papée. Mowę swą, przypominającą najważniejsze fakty z historii Polski chrześcijańskiej, wygłosił przed papieżem po łacinie. Wzbudziła ogólny podziw: „Cierpienie nie powinno być naszą końcową myślą… Istnieją trzy poważne przyczyny dla nadziei. Pierwsza z nich znajduje się w historii Polski: nasz naród przeżył tysiąc lat, wraz z licznymi, niebezpiecznymi kryzysami i przeżyje także obecny kryzys światowy. Polska katolicka trwa pod przewodem swego Kościoła… Druga przyczyna jest ponadnarodowa i łatwa do odnalezienia w historii powszechnej. […] W roku 1962 został zwołany do Rzymu Sobór Powszechny z udziałem wszystkich katolickich narodów, szczególnie aktywnym ze strony polskiej. Sobór ten otworzył nieprzewidziane perspektywy na jedność chrześcijaństwa świata i na trwały pokój, oparty na prawdzie, sprawiedliwości, miłości i wolności dla wszystkich ludzi dobrej woli. I to prowadzi nas do ostatniej przyczyny naszej nadziei, przyczyny ponadnaturalnej”. Nadzieją tą miała być opieka Matki Boskiej, od czasów ślubów lwowskich Jana Kazimierza – Królowej Polski. „Od tego czasu króluje nad naszą Ojczyzna, a dziś bardziej niż kiedykolwiek, Częstochowa jest duchową stolicą narodu”. W kraju władze przepuściły na autora powyższych słów frontalny atak propagandowy. Na emigracji natomiast, o czym pisał Rafał Habielski, zbliżanie się rocznicy chrztu Polski pobudziło rzeszę historyków polskich, publicystów i twórców do wielkiej dyskusji na temat roli Kościoła w dziejach Polski, na temat charakteru polskiego, dziedzictwa i obowiązków wychodźstwa stąd wynikających. Obchody zapoczątkowane w Rzymie, zgodnie z kalendarzem wypracowanym jeszcze przez abpa Gawlinę, kontynuowano we wszystkich państwach Zachodu, w których mieszkali Polacy.

 

Niewątpliwie najokazalej wypadły one w USA, gdzie trwały najdłużej. Na początku lat 60. powstał tam specjalny kościelny komitet obchodów powołany z inicjatywy bpa J. Wycisło. KPA powołał natomiast swój komitet centralny ds. obchodów milenijnych. Organizatorzy spierali się – jak wynika z raportów Zbigniewa Stypułkowskiego nadsyłanych do „polskiego Londynu”, tzn. do Egzekutywy Zjednoczenia Narodowego – o charakter zbliżających się uroczystości: „tutejsza hierarchia kościelna jest dbała o to, by w niczym nie narazić stosunków z reżimem [warszawskim]” – pisał Stypułkowski o biskupach pochodzenia polskiego w Episkopacie USA. Centralne obchody milenijne planowano na wrzesień 1966 r., w Chicago. Wcześniej jednak, w dniach od 1 do 3 V 1966 r., w obchody milenium chrztu Polski zaangażowała się administracja prezydenta Lyndona B. Johnsona. Już 1 maja w Waszyngtonie: „w pięknym parku klasztoru franciszkanów, w grocie Najświętszej Marii Panny odprawiona została uroczysta msza św. W czasie kazania odczytano list Prymasa Polski specjalnie skierowany do Polonii amerykańskiej” – relacjonował Stypułkowski. Następnie na spotkaniu zamkniętym, w którym wzięło udział ponad 500 osób, obejrzano okolicznościowy program historyczno-artystyczny. Uczestnicy spotkania czekali jednak szczególnie na kolejne odsłony uroczystości. Dzień 3 maja 1966 r. – 175 rocznica uchwalenia konstytucji – został bowiem ogłoszony przez prezydenta Johnsona „dniem polskim” w Stanach Zjednoczonych. Do Białego Domu została zaproszona „śmietanka” polska z całej Ameryki: „ Przyjęciu nadano uroczyste ramy. Prezydent pojawił się w towarzystwie małżonki, co zastrzeżone jest dla większej rangi spotkań. W świcie jego był podsekretarz stanu George Ball i prawie 50-ciu senatorów i kongresmanów z leaderem większości, sen. Mansfieldem na czele” – raportował Stypułkowski. Przedstawiciel polskiego komitetu (senator Edmund Musky) przekazał prezydentowi dar KPA, czyli kopię Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej: „Prezydent zalecił przechowanie obrazu po wieczne czasy w nowobudującym się kościele Matki Boskiej Jasnogórskiej w Pensylwanii:. (Tam bowiem, w Doylestown koło Filadelfii, powstawało centralne sanktuarium maryjne, wybudowane i prowadzone przez oo. paulinów). Johnson wygłosił przemówienie, nietypowe jak na polityka amerykańskiego, gdyż poświęcone głównie nie tyle Tadeuszowi Kościuszce i Kazimierzowi Pułaskiemu, co kultowi Matki Boskiej w Polsce. Podkreślił, że w tym samym dniu papież modli się za Polskę w Rzymie, a prymas Stefan Wyszyński na Jasnej Górze. „Telewizja i radio nadały specjalne programy i w ten sposób uroczystość miała znaczenie propagandowe, przekraczające środowisko polonijne” – pisał dalej Stypułkowski.

Druga część centralnych uroczystości milenijnych w USA odbyła się we wrześniu 1966 r. w Chicago. Prymasa Polski, który po raz kolejny nie otrzymał od władz komunistycznych zgody na wyjazd do USA, zastąpił w uroczystościach bp Rubin. W tym samym czasie zaktywizowała się ambasada PRL, która zorganizowała m.in. wystawę poświęconą Polsce. KPA zbojkotowała tę inicjatywę: „u wejścia na wystawę figuruje olbrzymia biała gęś na czerwonym polu, …zamiast orła w koronie” – komentowano uroczystości reżimowe. Podsumowując rok milenijny w USA, Stypułkowski pisał zaś w październiku 1966 r: „W Stanach odbyło się kilkaset co najmniej uroczystości […] uruchomiły [one] milionowe masy, które przyznały się raz jeszcze do związków z polskością. To nie przechodziło bez echa w prasie – zwłaszcza prowincjonalnej, która ma w Ameryce wpływ nieraz większy od dzienników centralnych. Ale jak się tego obawiałem, uroczystości milenijne w Stanach zostały zmarnowane jako wyjątkowa okazja dla zajęcia postawy politycznej przez Polonię i sformułowania postulatów wobec rządu amerykańskiego i wobec rzeczywistości w Polsce”.

Niemal równolegle z uroczystościami w USA Polacy świętowali Milenium w innych regionach zachodniego świata: na początku maja w Paryżu, w dniach 12-16 maja w Rzymie, z udziałem ponad 3 tys. przybyszów z różnych stron świata, 22 maja w Londynie. „W ośniedziałej wiekami katedrze Notre Dáme [w Paryżu] tłumy tysięczne biorą udział we mszy św. odprawionej przez bpa Rubina w obecności kardynała Maurice Feltin, arcybiskupa Paryża. Wielka sala Pleyel, w której odbyła się potem uroczysta akademia, nie mieści wszystkich przybyłych, choć mieści kilka tysięcy osób. Ks. infułat Kazimierz M. Kwaśny, ks. biskup Rubin i red. [Witold] Nowosad – to polscy mówcy; ze strony francuskiej minister Charles Triboulet, wierny towarzysz gen. Charles De Gaulle.a i przyjaciel Polaków”. Centralne uroczystości milenijne za granicą odbywały się w Rzymie, ponownie z udziałem papieża Pawła VI: „uroczystości rzymskie, które trwały trzy dni, zaczęły się 12 maja od uroczystej mszy św. koncelebrowanej przez kardynała [Carlo] Conflonieri i rektorów misji polskich z różnych krajów. Po kazaniu Kardynała przemawiali opiekun emigracji ks. biskup Rubin oraz biskup Chicago [Cacks]. Następnego dnia w Colloseum rzymskim została odprawiona droga krzyżowa w układzie ojca Józefa Warszawskiego [TJ]. Tysiące pielgrzymów trzymając zapalone świece powtarzało chórem Ojcze nasz i śpiewało pieśni religijne. Szczytowym momentem obchodów była msza pontyfikalna, którą 15 maja celebrował Papież Paweł VI przed ołtarzem papieskim wzniesionym nad grobem św. Piotra”. W homilii, wygłoszonej z bazyliki św. Piotra, zwracając się do zebranej Polonii, powiedział m.in.: „kim jesteście wy, którzy uczestniczycie w tym świętym obrzędzie i wypełniacie podniosłymi pieśniami tę Bazylikę? […] Wiemy! Jesteście Polakami! Prawdziwymi Polakami, a tym samym i katolikami. Pielgrzymami polskimi, przychodzącymi z rozmaitych i dalekich stron… Wierzymy, że obchodów Tysiąclecia chrześcijaństwa narodu polskiego nie można podejrzewać ani o charakter antypaństwowy, ani o chęć przywrócenia przywilejów teokratycznych, względnie przestarzałych ustrojów politycznych lub społecznych. Obchody te należy uznać za wyraz dążenia narodu wierzącego do prawdziwej wolności religijnej i obywatelskiej, należnej mu nie tylko z prawa natury, ale i z tytułu jego wielowiekowej charakterystycznej a tak czcigodnej tradycji”. Papież zwrócił się także po polsku do pielgrzymów: „Nasza myśl wybiega w tej chwili ku kardynałowi Wyszyńskiemu, ku wszystkim biskupom polskim, ku kapłanom, zakonnikom i zakonnicom, ku synom katolickim, ku młodzieży, ku pracującym. Wybiega także, bo tak nakazuje czynić obowiązek chrześcijański, do wszystkich władz świeckich, prosząc Boga, by je wspomagał w zapewnieniu narodowi prawdziwego i prawowitego wspólnego dobra. Wybiega nade wszystko nasza myśl ku Pani Naszej częstochowskiej, aby otaczała nieustającą opiekę ziemię, Kościół, naród Polski”. Słowa wypowiedziane przez głowę Kościoła powszechnego wzmacniały wychodźstwo, o czym świadczyły liczne komentarze prasy polonijnej. Następnego dnia, 16 maja zorganizowano obchody stulecia Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie „z łaskawym udziałem Ojca świętego”.

W Wielkiej Brytanii, najliczniejszej diasporze polskiej, obchody milenijne zbiegły się w czasie ze Zjazdem Polski Walczącej. Uroczystości londyńskie, w których brało udział 40 tys. Polaków, miały miejsce na stadionie White City. Uczestniczyli w nich biskupi katoliccy, anglikańscy, a także bp Władysław Fierla, zwierzchnik Polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego oraz bp Sawa, głowa Polskiego Kościoła Prawosławnego na wychodźstwie. Przemawiał kardynał John Heenan, arcybiskup Westminsteru i prymas Anglii: „Modlimy się dzisiaj o uwolnienie chrześcijańskiego narodu polskiego spod tyranii jego antyreligijnego rządu. Przed inwazją Polski przez komunizm kwitły kościoły, szkoły i szpitale i instytucje dobroczynne. Modlę się dzisiaj, aby Polska była znowu wolna”. Obecne były poczty sztandarowe Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Odczytano specjalny telegram od Ojca Świętego. Głównym punktem programu artystycznego było widowisko pt. Litania dziejów Polski. Występom aktorów odzianych w historyczne kostiumy towarzyszyły – taniec i śpiew chórów kościelnych (w sumie 15 z całej Wielkiej Brytanii), a także popisy najmłodszych: harcerzy. Ci ostatni nieśli tarcze przedstawiające herby miast polskich: od Lwowa i Wilna, przez Warszawę i Kraków, po Szczecin i Wrocław. Milenium obchodzono także w Szwecji, w dniach 5-11 XI 1966 r. W Sztokholmie bp Rubin odprawił nabożeństwo w katedrze św. Eryka, a następnie udał się do ważniejszych ośrodków polonijnych, m.in. w Malmö, Goeteborgu i Lundzie. Wszędzie ceremoniom religijnym towarzyszyły specjalnie przygotowane uroczystości: wykłady polskich uczonych i śpiewy polskich dzieci. Specyfiką „szwedzkiego Milenium” było większe zaangażowanie się świeckich (przede wszystkim Bożysława Kurowskiego) w prezentację historii Polski i Kościoła na łamach prasy szwedzkiej.

Ostatnim akordem obchodów milenijnych na emigracji był specjalny list wigilijny (z grudnia 1966 r.) do wychodźstwa, a szczególnie do ojców rodzin, w którym delegat prymasa Polski bp Rubin m.in. apelował, by poprzez wychowanie dzieci podtrzymali więź Polonii z krajem. Podsumowując wątek milenijny warto zauważyć, że – jak wspominał abp Wesoły – ciężar organizacji obchodów spadł w dużej mierze nie na polityczne organizacje polonijne (w tym struktury „Zamku” czy też EZN), a raczej na barki wiernych od lat podtrzymujących życie stowarzyszeniowe, w tym parafialne oraz na Kościół hierarchiczny, kierowany przez prymasa za pośrednictwem bpa Rubina. Dziesiątki tytułów prasy katolickiej, tak „Osservatore Romano”, jak i redagowanej przy rektoratach PMK, informowały zarówno o przygotowaniach, jak i o przebiegu obchodów Milenium (w tym z bardziej znanych tytułów: londyńska „Gazeta Niedzielna” i paryski „Głos Katolicki”). Uroczystości, mające w oficjalnych planach hierarchii kościelnej wymiar formacyjny, de facto wykraczały poza ramy religijnego święta. Zjednoczyły wychodźstwo, podzielone nie tylko granicami kontynentów, ale i swarami politycznymi. Polacy na obczyźnie zmobilizowali się, by w ważniejszych ośrodkach – za cenę ogromnego wysiłku fizycznego i finansowego – zorganizować: pielgrzymki, akademie, prelekcje, pokazy teatralne i muzyczne. Następnym razem to pokolenie tworzące Drugą Wielką Emigrację potrafiło się tak zmobilizować dopiero w latach 80., wraz z powstaniem „Solidarności”. Wielu katolików, aktywnych w 1966 r., nie dożyło jednak tej chwili.

To, co w sposób subtelny przypominało światu o Polakach rozrzuconych z przyczyn politycznych po wielu kontynentach świata, nie zawsze zaspakajało patriotyczną potrzebę dążenia do niepodległości. W 1966 r. świat demokratyczny – dzięki Kościołowi i jego 1000-letniej obecności na ziemi polskiej – pisał i mówił o Polsce. Według wyliczeń dokonanych przez służby w PRL: „zachodnie rozgłośnie radiowe zamieściły na swej antenie w latach 1965-1966 – 793 audycje poświęcone przygotowaniom do obchodów Millenium i ich przebiegowi w poszczególnych miastach, 215 traktujących o Orędziu biskupów polskich do biskupów niemieckich i jego reperkusjach, 224 na temat stosunków państwo-Kościół w PRL, 276 poświęcone osobie Prymasa Wyszyńskiego.

Zainteresowanie mediów konfliktami wokół Orędzia i przebiegu Milenium w Polsce tworzyło przychylną atmosferę dla polityków emigracyjnych, którzy wbrew Episkopatowi, próbowali przy tej okazji przypomnieć światu „zdradę jałtańską”. Opór hierarchów rodził w nich z kolei pewien żal lub sprzeciw. Pod adresem biskupów kierowano słowa krytyki, czy też oskarżenia o lękliwość. Odpowiadając na te zarzuty, bp Rubin pisał w 1969 r. do Kazimierza Sabbata, wówczas przewodniczącego EZN, z czasem Prezydenta RP na Wychodźstwie: „Proszę być przekonanym, że dobro niepodległości Ojczyzny naszej jest dla nas Biskupów i kapłanów sprawą naczelną, chociaż nie zawsze możemy o tym deklamować, ale zawsze dla tej sprawy pracujemy. Często musimy działać bez rozgłosu, ale bardziej skutecznie, niż przez wielkie deklaracje niczym nie pokryte”.

 

Tekst opublikowany za zgodą autora.

 

Źródło: „Dzieje Kościoła Katolickiego w Polsce (1944-1989) – fragment

Wydawnictwo Neriton, Instytut Historii Pan, Warszawa 2003

 

prof. dr hab. Jan Żaryn – historyk, nauczyciel, wykładowca akademicki, publicysta, działacz społeczny. Senator IX kadencji

Doktoryzował się w IH PAN w 1997 r., habilitował w 2004 r. Specjalizuje się w dziejach najnowszych, a szczególnie w historii Kościoła katolickiego w Polsce w XX wieku, obozu narodowego, dziejach politycznych emigracji po 1945 r.
Były pracownik Uniwersytetu Warszawskiego, były pracownik Instytutu Pamięci Narodowej (w latach 2006-2009 dyrektorem BEP IPN , a w latach 2009-2010 doradca prezesa IPN), do 2006 r.

pracownik IH PAN. O 2003 roku wykładowca INH Uniwersytetu Karcynała Stefana Wyszyńskiego, Redaktor Naczelny Miesięcznika „W sieci Historii”, prezes SPJN.

Artykuł wydrukowany z Chrzest966: http://chrzest966.pl

Odnośnik do artykułu: http://chrzest966.pl/prof-dr-hab-jan-zaryn-dzieje-kosciola-katolickiego-w-polsce-fragment/