Seminarium „Nowe Millenium”: „Teologia sakramentów w wymiarze praktycznym: 1050-lecie chrztu Polski początkiem samoorganizacji społeczeństwa” – artykuł

Sakramenty zmieniają świat

Istotnym elementem obchodów 1050-lecia dołączenia Polski do rodziny chrześcijańskiej, którą będziemy obchodzić w 2016 roku, może być ukazanie wpływu, jaki wydarzenia z Wielkiej Soboty 966 roku odegrały w tworzeniu się polskiej „teologii narodu” oraz naszej unikalnej tożsamości. Świętowania kolejnej, okrągłej rocznicy chrztu Polski nie należy ograniczać do perspektywy wspomnienia wydarzenia historycznego o kapitalnym znaczeniu, powinno się również – być może nawet przed wszystkim – koncentrować na podkreślaniu roli sakramentów świętych (w szczególności chrztu) jako podstawowego, niezastępowalnego doświadczenia udziału w misteriach wiary.

Sprawowanie sakramentów – podstawowy i główny obszar działalności Kościoła – wpływa nie tylko na rozwój życia duchowego, ale także na kształtowanie się polskiej podmiotowości oraz tworzenie wspólnotowego rysu naszej religijności, zdolnej do budowania trwałych instytucji społecznych. Polski przykład jest w tym kontekście wskazówką, jak doświadczenia teologii sakramentalnej łączyć się mogą z fenomenami obserwowanymi przez nauki społeczne.

            Chrzest Polski współtworzył świadomą swoich dążeń i celów wspólnotę, połączoną wspólnym udziałem w chrześcijańskich tajemnicach, zawierających się w kolejnych sakramentach Kościoła: bierzmowaniu, Eucharystii, pokucie, namaszczeniu chorych, kapłaństwie oraz małżeństwie. Gdy wgłębimy się w bogatą (choć jednocześnie raczej nieobecną w debacie publicznej) analizę teologiczną poszczególnych sakramentów, to zwrócimy uwagę, że każdy z nich, oprócz swojej ważnej roli duchowej, oddziałuje wyraźnie na postawy społeczne. Bierzmowanie, jako sakrament potwierdzenia dojrzałości chrześcijańskiej, jest zarazem wezwaniem do aktywnego zaangażowania się w życie wspólnoty narodowej, lokalnej i rodzinnej. Takiego symbolicznego bierzmowania narodu dokonał w 1979 roku Jan Paweł II, przypominając Polakom, że są dojrzałą wspólnotą o wielkiej tradycji, a zarazem dojrzałym społeczeństwem, które w odważny sposób winno artykułować własne dążenia i oczekiwania. Eucharystia jest z kolei wyjątkowym momentem realizowania się wspólnoty ziemi i Nieba, kiedy to zjednoczona w łamaniu chleba parafia, diecezja czy nawet cała ojczyzna potwierdza swoją wzajemną miłość i oczekiwanie na ponowne przyjście Pana Czasu i Historii.

Podobne analogie społeczne możemy uwypuklić w sakramencie pokuty – źródle nie tylko osobistej przemiany i nawrócenia, ale także pojednania i miłosierdzia, tak potrzebnego dzisiejszemu społeczeństwu, podzielonemu pod wieloma względami (materialnymi, społeczno-politycznymi i światopoglądowymi). Namaszczenie chorych zwraca uwagę na konieczność miłosierdzia i opieki nie tylko nad osobami starszymi, ale również wszystkimi wykluczonymi, samotnymi i znajdującymi się w trudnej sytuacji bytowej. Sakramenty kapłaństwa i małżeństwa z kolei, zgodnie z nauczaniem Konstytucji dogmatycznej o Kościele «Lumen gentium» soboru watykańskiego II, mają wyraźny rys społeczny, stanowiąc wezwanie do świadectwa chrześcijan wobec świata. W przypadku kapłaństwa jest to misja nauczania wiary (misja nieograniczona tylko do przedstawicieli duchowieństwa i hierarchii), a w przypadku małżeństwa – wezwanie do podtrzymywania fundamentów witalnych całego społeczeństwa.

Rewitalizujmy chrzest!

Jednym z ciekawszych zjawisk, na które mogą zwrócić uwagę obchody 1050-lecia chrztu Polski, może być stałe przypominanie przez duszpasterzy, naukowców i uczestników debaty publicznej, że celem obchodów milenijnych w 1966 roku była swoista „rewitalizacja” doświadczenia chrztu, dokonana przez polskich biskupów w XX wieku. Rozpoczęła się ona już za czasów kardynała Augusta Hlonda, osiągając swoje opus magnum w postaci zainicjowanych przez kardynała Stefana Wyszyńskiego obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski (w tym szczególnie ambitny program Wielkiej Nowenny). Nigdy wcześniej w historii polskiego Kościoła rocznica chrztu nie była obchodzona w tak zaplanowany i metodyczny sposób. Milenium, jako „zrewitalizowanie” chrztu, miało znów ogromny wpływ na wzmocnienie tożsamości i podmiotowości Polaków, żyjących w warunkach opresji politycznej. De facto zainicjowało budowę zrębów społeczeństwa obywatelskiego. Kilkanaście lat później zaowocowało to powstaniem masowego ruchu „Solidarność”, który nieodwołalnie zmienił Polskę i Europę.

Polska teologia narodu

Okazją do ponownego odkrycia wspólnotowego charakteru polskiej duchowości może być także 1050. rocznica chrztu Polski. W wydanej w Rzymie z okazji obchodów tysiąclecia chrztu 10-tomowej serii wydawniczej Sacrum Poloniae Millenium (pod redakcją o. Eugeniusza Reczka SJ), zawierającej najważniejsze dzieła polskiego piśmiennictwa, znalazł się tekst dwóch jezuitów żyjących w epoce baroku: o. Franciszka Fenickiego i o. Jana Chomętowskiego. Kardynał Stefan Wyszyński po zapoznaniu się z jezuickimi tekstami przyznał, iż stanowią one wykładnię unikalnej, polskiej drogi przeżywania wiary i budowania relacji społecznych. Pisma polskich jezuitów koncentrowały się na popularnej wśród XVII-wiecznych autorów kwestii nabożeństwa do Matki Bożej. Kwestia ta poruszana była chociażby w późniejszych o kilkadziesiąt lat pismach św. Ludwika Marii Grignona de Monfort. Nowością, którą zaprezentowali Polacy była konieczność pełnego zawierzenia życia Bogu i Maryi nie tylko w aspekcie indywidualnym i jednostkowym, ale również – o czym w zasadzie milczeli ówcześni teologowie z Europy Zachodniej! – na poziomie społecznym i wspólnotowym. Polskie zawierzenie nie kończyło się więc na perspektywie osobistego nawrócenia, indywidualnej modlitwie i prywatnych praktykach. Fenicki i Chomętowski zwracali uwagę, że przestrzeń naszej wiary i wynikające z niej postawy społeczne dotyczą nie tylko nas samych, ale w tym samym stopniu naszych bliskich, rodzin, parafii, wsi, miast i osiedli, w końcu – ojczyzny. Polska „teologia zawierzenia”, stanowiąca ciekawy model relacyjnego budowania więzi społecznych, nie ogranicza się więc jedynie do osobistych, indywidualnych wyborów podmiotowych – bez wątpienia ważnych – ale stanowi również impuls do dynamicznego przeżywania egzystencji wspólnot, w którym przyszło nam żyć.

Ciekawy proces budowy polskiej wspólnotowości możemy dostrzec od połowy XIX wieku, gdy na ziemiach należących do trzech zaborów nastąpił niemal równocześnie wielki rozwój inicjatyw zmierzających do wzmocnienia zarówno duchowości wspólnotowej, jak i tkanki społecznej. Łączył on ze sobą w przedziwny sposób pierwiastki zakonnego i poświęconego modlitwie vita contemplativa, jak i uwidaczniającego się w środowiskach miast, miasteczek i wsi vita activa, skierowanego na pomoc potrzebującym, edukację i wychowanie. W polskim krajobrazie pojawiły się wówczas takie postacie, jak Urszula Ledóchowska i jej siostra Maria, Marcelina Darowska, Kazimiera Gruszczyńska, Róża Kolumba Białecka, Bogdan Jański, Edmund Bojanowski czy Honorat Koźmiński. Zakładając zgromadzenia zakonne i świeckie, próbowały one odbudować nadwątloną po stłumionych zrywach narodowych świadomość wagi małych wspólnot dla rozwoju całego społeczeństwa.

Proces ten nie dotyczył jednakże tylko płaszczyzny eklezjalnej. Wspólnotowe dobro, wskazując szczególnie na nierozerwalną więź ekonomii z rozwojem osobowym człowieka, tworzyć zaczyna założyciel spółdzielczych kas samopomocowych w Galicji Franciszek Stefczyk. W Wielkopolsce czynią to samo księża Piotr Wawrzyniak i August Szamarzewski, na Śląsku Cieszyńskim – Józef Cichy. W drugiej połowie XIX wieku coraz bardziej aktywne stają się społeczności lokalne. Równolegle w trzech zaborach powstają pierwsze jednostki ochotniczej straży pożarnej, rozwija się ruch ochronek dla sierot, czytelni, a duchowni i świeccy rozwijają ruch trzeźwościowy. Masowo powstają towarzystwa naukowe i przemysłowe, dążące do wzmocnienia potencjału intelektualnego i ekonomicznego Polaków, a poprzez powstający ruch ludowy aktywizują się chłopi i rolnicy. Do wspólnototwórczej pracy przystępowała też radykalna inteligencja o sympatiach socjalistycznych, niosąc słynny „kaganek oświaty” i pomoc medyczną ubogim warstwom społecznym. W dobie pozytywistycznej niechęci pomiędzy inteligencją a Kościołem aktywność społeczna i poczucie związków ze wspólnotami lokalnymi pomogły zbliżyć się przedstawicielom tej warstwy społecznej do wiary, ale jednocześnie dostrzec w niej także olbrzymi potencjał społeczny.

W związku z nadchodzącym 1050-leciem chrztu Polski warto ponownie poszukiwać odpowiedzi na pytanie, czy w obecnej rzeczywistości duchowej naszego kraju istniałaby szansa na nową mobilizację społeczną, bazującą na fundamentach chrześcijańskiego życia sakramentalnego i odnowieniu wiedzy o polskiej teologii narodu, jak działo się to przy okazji obchodów milenijnych przed półwieczem.

Łukasz Kobeszko, filozof, publicysta. Specjalista ds. badań naukowych w Centrum Myśli Jana Pawła II. Publikował m.in. w „Rzeczpospolitej”, magazynie „Kontakt” oraz na portalu „Rebelya.pl”.

Seminarium „Nowe Millenium”: „Teologia sakramentów w wymiarze praktycznym: 1050-lecie chrztu Polski początkiem samoorganizacji społeczeństwa” – artykuł

Sakramenty zmieniają świat

Istotnym elementem obchodów 1050-lecia dołączenia Polski do rodziny chrześcijańskiej, którą będziemy obchodzić w 2016 roku, może być ukazanie wpływu, jaki wydarzenia z Wielkiej Soboty 966 roku odegrały w tworzeniu się polskiej „teologii narodu” oraz naszej unikalnej tożsamości. Świętowania kolejnej, okrągłej rocznicy chrztu Polski nie należy ograniczać do perspektywy wspomnienia wydarzenia historycznego o kapitalnym znaczeniu, powinno się również – być może nawet przed wszystkim – koncentrować na podkreślaniu roli sakramentów świętych (w szczególności chrztu) jako podstawowego, niezastępowalnego doświadczenia udziału w misteriach wiary.

Sprawowanie sakramentów – podstawowy i główny obszar działalności Kościoła – wpływa nie tylko na rozwój życia duchowego, ale także na kształtowanie się polskiej podmiotowości oraz tworzenie wspólnotowego rysu naszej religijności, zdolnej do budowania trwałych instytucji społecznych. Polski przykład jest w tym kontekście wskazówką, jak doświadczenia teologii sakramentalnej łączyć się mogą z fenomenami obserwowanymi przez nauki społeczne.

            Chrzest Polski współtworzył świadomą swoich dążeń i celów wspólnotę, połączoną wspólnym udziałem w chrześcijańskich tajemnicach, zawierających się w kolejnych sakramentach Kościoła: bierzmowaniu, Eucharystii, pokucie, namaszczeniu chorych, kapłaństwie oraz małżeństwie. Gdy wgłębimy się w bogatą (choć jednocześnie raczej nieobecną w debacie publicznej) analizę teologiczną poszczególnych sakramentów, to zwrócimy uwagę, że każdy z nich, oprócz swojej ważnej roli duchowej, oddziałuje wyraźnie na postawy społeczne. Bierzmowanie, jako sakrament potwierdzenia dojrzałości chrześcijańskiej, jest zarazem wezwaniem do aktywnego zaangażowania się w życie wspólnoty narodowej, lokalnej i rodzinnej. Takiego symbolicznego bierzmowania narodu dokonał w 1979 roku Jan Paweł II, przypominając Polakom, że są dojrzałą wspólnotą o wielkiej tradycji, a zarazem dojrzałym społeczeństwem, które w odważny sposób winno artykułować własne dążenia i oczekiwania. Eucharystia jest z kolei wyjątkowym momentem realizowania się wspólnoty ziemi i Nieba, kiedy to zjednoczona w łamaniu chleba parafia, diecezja czy nawet cała ojczyzna potwierdza swoją wzajemną miłość i oczekiwanie na ponowne przyjście Pana Czasu i Historii.

Podobne analogie społeczne możemy uwypuklić w sakramencie pokuty – źródle nie tylko osobistej przemiany i nawrócenia, ale także pojednania i miłosierdzia, tak potrzebnego dzisiejszemu społeczeństwu, podzielonemu pod wieloma względami (materialnymi, społeczno-politycznymi i światopoglądowymi). Namaszczenie chorych zwraca uwagę na konieczność miłosierdzia i opieki nie tylko nad osobami starszymi, ale również wszystkimi wykluczonymi, samotnymi i znajdującymi się w trudnej sytuacji bytowej. Sakramenty kapłaństwa i małżeństwa z kolei, zgodnie z nauczaniem Konstytucji dogmatycznej o Kościele «Lumen gentium» soboru watykańskiego II, mają wyraźny rys społeczny, stanowiąc wezwanie do świadectwa chrześcijan wobec świata. W przypadku kapłaństwa jest to misja nauczania wiary (misja nieograniczona tylko do przedstawicieli duchowieństwa i hierarchii), a w przypadku małżeństwa – wezwanie do podtrzymywania fundamentów witalnych całego społeczeństwa.

Rewitalizujmy chrzest!

Jednym z ciekawszych zjawisk, na które mogą zwrócić uwagę obchody 1050-lecia chrztu Polski, może być stałe przypominanie przez duszpasterzy, naukowców i uczestników debaty publicznej, że celem obchodów milenijnych w 1966 roku była swoista „rewitalizacja” doświadczenia chrztu, dokonana przez polskich biskupów w XX wieku. Rozpoczęła się ona już za czasów kardynała Augusta Hlonda, osiągając swoje opus magnum w postaci zainicjowanych przez kardynała Stefana Wyszyńskiego obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski (w tym szczególnie ambitny program Wielkiej Nowenny). Nigdy wcześniej w historii polskiego Kościoła rocznica chrztu nie była obchodzona w tak zaplanowany i metodyczny sposób. Milenium, jako „zrewitalizowanie” chrztu, miało znów ogromny wpływ na wzmocnienie tożsamości i podmiotowości Polaków, żyjących w warunkach opresji politycznej. De facto zainicjowało budowę zrębów społeczeństwa obywatelskiego. Kilkanaście lat później zaowocowało to powstaniem masowego ruchu „Solidarność”, który nieodwołalnie zmienił Polskę i Europę.

Polska teologia narodu

Okazją do ponownego odkrycia wspólnotowego charakteru polskiej duchowości może być także 1050. rocznica chrztu Polski. W wydanej w Rzymie z okazji obchodów tysiąclecia chrztu 10-tomowej serii wydawniczej Sacrum Poloniae Millenium (pod redakcją o. Eugeniusza Reczka SJ), zawierającej najważniejsze dzieła polskiego piśmiennictwa, znalazł się tekst dwóch jezuitów żyjących w epoce baroku: o. Franciszka Fenickiego i o. Jana Chomętowskiego. Kardynał Stefan Wyszyński po zapoznaniu się z jezuickimi tekstami przyznał, iż stanowią one wykładnię unikalnej, polskiej drogi przeżywania wiary i budowania relacji społecznych. Pisma polskich jezuitów koncentrowały się na popularnej wśród XVII-wiecznych autorów kwestii nabożeństwa do Matki Bożej. Kwestia ta poruszana była chociażby w późniejszych o kilkadziesiąt lat pismach św. Ludwika Marii Grignona de Monfort. Nowością, którą zaprezentowali Polacy była konieczność pełnego zawierzenia życia Bogu i Maryi nie tylko w aspekcie indywidualnym i jednostkowym, ale również – o czym w zasadzie milczeli ówcześni teologowie z Europy Zachodniej! – na poziomie społecznym i wspólnotowym. Polskie zawierzenie nie kończyło się więc na perspektywie osobistego nawrócenia, indywidualnej modlitwie i prywatnych praktykach. Fenicki i Chomętowski zwracali uwagę, że przestrzeń naszej wiary i wynikające z niej postawy społeczne dotyczą nie tylko nas samych, ale w tym samym stopniu naszych bliskich, rodzin, parafii, wsi, miast i osiedli, w końcu – ojczyzny. Polska „teologia zawierzenia”, stanowiąca ciekawy model relacyjnego budowania więzi społecznych, nie ogranicza się więc jedynie do osobistych, indywidualnych wyborów podmiotowych – bez wątpienia ważnych – ale stanowi również impuls do dynamicznego przeżywania egzystencji wspólnot, w którym przyszło nam żyć.

Ciekawy proces budowy polskiej wspólnotowości możemy dostrzec od połowy XIX wieku, gdy na ziemiach należących do trzech zaborów nastąpił niemal równocześnie wielki rozwój inicjatyw zmierzających do wzmocnienia zarówno duchowości wspólnotowej, jak i tkanki społecznej. Łączył on ze sobą w przedziwny sposób pierwiastki zakonnego i poświęconego modlitwie vita contemplativa, jak i uwidaczniającego się w środowiskach miast, miasteczek i wsi vita activa, skierowanego na pomoc potrzebującym, edukację i wychowanie. W polskim krajobrazie pojawiły się wówczas takie postacie, jak Urszula Ledóchowska i jej siostra Maria, Marcelina Darowska, Kazimiera Gruszczyńska, Róża Kolumba Białecka, Bogdan Jański, Edmund Bojanowski czy Honorat Koźmiński. Zakładając zgromadzenia zakonne i świeckie, próbowały one odbudować nadwątloną po stłumionych zrywach narodowych świadomość wagi małych wspólnot dla rozwoju całego społeczeństwa.

Proces ten nie dotyczył jednakże tylko płaszczyzny eklezjalnej. Wspólnotowe dobro, wskazując szczególnie na nierozerwalną więź ekonomii z rozwojem osobowym człowieka, tworzyć zaczyna założyciel spółdzielczych kas samopomocowych w Galicji Franciszek Stefczyk. W Wielkopolsce czynią to samo księża Piotr Wawrzyniak i August Szamarzewski, na Śląsku Cieszyńskim – Józef Cichy. W drugiej połowie XIX wieku coraz bardziej aktywne stają się społeczności lokalne. Równolegle w trzech zaborach powstają pierwsze jednostki ochotniczej straży pożarnej, rozwija się ruch ochronek dla sierot, czytelni, a duchowni i świeccy rozwijają ruch trzeźwościowy. Masowo powstają towarzystwa naukowe i przemysłowe, dążące do wzmocnienia potencjału intelektualnego i ekonomicznego Polaków, a poprzez powstający ruch ludowy aktywizują się chłopi i rolnicy. Do wspólnototwórczej pracy przystępowała też radykalna inteligencja o sympatiach socjalistycznych, niosąc słynny „kaganek oświaty” i pomoc medyczną ubogim warstwom społecznym. W dobie pozytywistycznej niechęci pomiędzy inteligencją a Kościołem aktywność społeczna i poczucie związków ze wspólnotami lokalnymi pomogły zbliżyć się przedstawicielom tej warstwy społecznej do wiary, ale jednocześnie dostrzec w niej także olbrzymi potencjał społeczny.

W związku z nadchodzącym 1050-leciem chrztu Polski warto ponownie poszukiwać odpowiedzi na pytanie, czy w obecnej rzeczywistości duchowej naszego kraju istniałaby szansa na nową mobilizację społeczną, bazującą na fundamentach chrześcijańskiego życia sakramentalnego i odnowieniu wiedzy o polskiej teologii narodu, jak działo się to przy okazji obchodów milenijnych przed półwieczem.

Łukasz Kobeszko, filozof, publicysta. Specjalista ds. badań naukowych w Centrum Myśli Jana Pawła II. Publikował m.in. w „Rzeczpospolitej”, magazynie „Kontakt” oraz na portalu „Rebelya.pl”.

Artykuł wydrukowany z Chrzest966: http://chrzest966.pl

Odnośnik do artykułu: http://chrzest966.pl/teologia-sakramentow-w-wymiarze-praktycznym-1050-lecie-chrztu-polski-poczatkiem-samoorganizacji-spoleczenstwa/